Ze względu na to, że ostatnio mam całkiem dobry dostęp do dziczyzny, staram się co nieco rozwinąć w kwestii jej przyrządzania. Teraz miałam zamiar zrobić sarninę a la Wellington z grzybami leśnymi, ale jako, że mięsa nie dało się rozwerwać wzdłuż mięśnia, zdecydowałam się na gulasz. Chciałam, żeby oprócz smaku grzybów wyczuwalna była lekko słodkawa nuta, kombinowałam, kombinowałam, wyszło coś pięknego :)
